Każdy ma znajomych bliższych i dalszych. Co decyduje o
tym, że z jednymi dogadujemy się lepiej a innymi gorzej? Różnica charakterów?
Różnica wyznań? Inny system wartości? Brak wspólnych tematów? Wszystko to może
doprowadzić do tego, że z kimś będziemy lepiej lub gorzej żyć. Jednak to
właśnie „brak wspólnych tematów” jest przysłowiowym gwoździem do trumny. To właśnie
brak jakiegokolwiek dialogu prowadzi do tzw. zerwania kontaktu; bo w końcu jak
możemy się z kimś – chociażby – sprzeczać jak nie mamy o czym gadać? Brak
rozmowy to brak znajomości. To z dywagacji wszystko wynika i w niej wszystko
się zawiera.
Przyznam, miałem kilka sytuacji w swoim życiu, gdy „wyczerpanie”
wspólnych tematów doprowadziło do osłabienia znajomości i gdyby nie fakt iż moi
koledzy mieszkają „po sąsiedzku” to dziś prawdopodobnie nie miałbym z nimi
kontaktu. Nie mamy o czym rozmawiać. Tzn.; ja nie mam z nimi o czym rozmawiać.
Jestem dość elastyczny; jednak gdy ktoś staje się monotematyczny to jest nudny.
Nie lubię nudnych ludzi. Od pewnego czasu nie mam wspólnych tematów ze
znajomymi „ze studiów”. Czy kontakt się zerwie po „wyjściu z uczelni”? No raczej. O
ile nie będą moimi sąsiadami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz